blog

Dlaczego nie warto grać w Totka?

Krystian Karczyński

Mamy wakacje, wrzucam więc temat wakacyjny – Toto-Lotek. Kiedyś dużo grałem, ale już nie gram. W tym artykule przedstawiam matematyczne powody, dla których to się nie opłaca.

Co jest konkretnie w tym artykule?

A bardziej ściśle:

1. Pokazuję, co mam na myśli pisząc, że „gra się nie opłaca”, tzn. jakie warunki musi spełniać gra losowa, żeby „się opłacało”, a kiedy grać „nie warto”. Jest to temat uniwersalny dla wielu innych gier, nawet niekoniecznie związanych z pieniędzmi – dostaniesz więc naprawdę mocne matematyczne narzędzie do ręki do natychmiastowego zastosowania w życiu.

2. Pokazuję, że Toto-Lotek się „nie opłaca” zgodnie z przyjętym w 1. kryterium.

Artykuł pisałem 3 lata temu, kiedy nawet nie śniły mi się żadne internetowe Kursy, ani blog, więc jest w formie PDFa (kliknij poniżej):

Dlaczego nie warto grać w Totka?

UWAGA: Artykuł pisany z założenia dla zupełnych laików, więc jeśli uważasz się za takiego i nic z niego nie zrozumiałeś zgłoś reklamację w komentarzach 🙂

Jedna z wielu opinii o naszych Kursach...

Wszystkie poruszone zagadnienia zostały BARDZO przejrzyście wytłumaczone. Myślę, że dla znacznej większości studentów kurs powinien być wystarczający. (Dla tych, dla których te 7 lekcji nie wyczerpie tematu, na pewno kurs będzie dobrą bazą do dalszej nauki). Polecam!

Wojciech Trojak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twój komentarz będzie dostępny publicznie na naszej stronie razem z powyższym podpisem. Adres email nie będzie dostępny publicznie. Komentarz możesz zmienić, lub usunąć w każdej chwili. Dane osobowe zawarte w komentarzu i podpisie traktujemy zgodnie z naszą polityką prywatności.

  1. Monika pisze:

    A ja zawsze czekam na łut szczęścia;p

    1. Krystian Karczyński pisze:

      Szczerze i bez sarkazmu – powodzenia 🙂

  2. Mateusz pisze:

    Szczęście w grach losowych to rzecz względna, zależy od gry. Hmm, bo np. w Totku – może odrywać rolę (do 30%), pozostała część – to statystyka i prawdopodobieństwo. Sądzę, że w „zdrapkach” jest podobnie (albo i nie 😛 ). Ciekawą sprawą jest – co by się bardziej opłacało – grać w Totka przez całe życie (no może nie przez całe, ale tak od 18. roku życia) obstawiając najniższe stawki czy może grać w kasynie (np. w blackjack’a, bakarata) również obstawiając takie same, niskie stawki (w ujęciu matematycznym ta różnica „opłacalności” będzie pewnie mierzona w częściach setnych, co dla przeciętnego Kowalskiego – ma jeszcze mniejsze znaczenie, bo 0,0001 i 0,001 to PRAWIE to samo. Ale prawie – robi wielką różnicę. 😀 )? Sytuację komplikuje tu fakt, że w grach hazardowych tego typu – najczęściej jest więcej niż jedna talia, co powoduje spadek przewagi gracza nad kasynem… W Totku mamy za to stałe reguły – losujemy 6 liczb z 48, a w kasynie… To różnie bywa.

    1. Krystian Karczyński pisze:

      No cóż, wartość oczekiwana przedstawiona w artykule wprost idealnie nadaje się do odpowiedzi na pytania: czy lepiej grać w Totka przez całe życie, czy przez całe życie w Blackjacka. Czy lepiej postawić na ruletkę od razu tysiąc, czy też stawiać po 10 zł i po przegranej dublować stawkę. I tak dalej. Po prostu mamy w rękach ścisłe, matematyczne narzędzie.

      Co do Totka na przykład sprawa jest prosta. Biorąc dane z artykułu (cena kuponu 2zł) tracimy na każdym kuponie 85 groszy (statystycznie). Powiedzmy, że od 18 lat do 78, czyli przez 60 lat. Powiedzmy, że kupujemy 2 kupony tygodniowo (bo są dwa losowania), to nam daje 104 kupony rocznie, to nam daje 6240 przez całe życie – a na każdym tracimy 85 groszy. W sumie stracimy więc na Totka przez całe życie statystycznie 5304 zł. To jest jeszcze do przejścia, ale kto zadowoli się dwoma kuponami tygodniowo przez 60 lat? 🙂

      Co do ruletki wyliczyć ile statystycznie tracimy na jednej grze jest jeszcze prościej niż w Toto- Lotku (o przewadze kasyna rozstrzyga zielone pole zera). Mnożymy to przez ilość gier w naszym życiu i możemy już sobie z innymi grami (np. Totkiem) porównywać 🙂

      Co do blackjacka już trzeba się trochę pomęczyć, ale można ustalić:
      1. Optymalną strategię dobierania kart (kiedyś liczyłem nawet coś takiego).
      2. Prawdopodobieństwo wygranej przy zastosowaniu tej strategii.
      3. Ile tracimy statystycznie w pojedynczej grze. Oczywiście kasyno ma przewagę we wszystkich grach liczbowych, więc tracimy zawsze, chodzi tylko o to, żeby tracić mniej niż w innych grach.
      4. Ile stracimy przez całe życie 🙂

      W bakarata nie umiem grać.

      Kiedyś liczyłem nawet wartości oczekiwane do obstawiania dyscyplin sportowych w zakładach bukmacherskich analizując wyniki z kilku lat. Wziąłem chyba cztery dyscypliny sportu – tenis kobiecy i męski, NBA, baseball. Wyszło mi, że spośród nich traci się najmnej obstawiając pewniaki w baseball’u. 🙂 Byłem też pełen podziwu dla ustalających kursy – wartości oczekiwane gierbardzo precyzynie dawały lekką przewagę zakłdaom bukmacherskiem – nie za wielką, taką jakby małą „prowizję”. W przypadku gry w karty rozumiem, że można ustalić tak zasady, żeby odpowiednio ustawić sobie „wartość oczekiwaną” gry. Ale ustalać z taką precyzją kursy meczy, które mają się dopiero odbyć – to inna sprawa 🙂

      A na koniec odpowiedź na pytanie, czy lepiej postawić w ruletce na raz 10000, czy próbować grać małymi stawkami i jakimiś „systemami” (najczęściej te „systemy” mają bardzo szpanerskie nazwy). Lepiej postawić na raz 10000. Udowodnione (chociaż trzeba wytoczyć cięższą artylerię, niż w artykule) 🙂

  3. oskid pisze:

    Poker to nie hazard.

  4. ola pisze:

    Panie Krystianie link nie działa, proszę o naprawę 🙂

    1. Krystian Karczyński pisze:

      Naprawione, dziękuję za zwrócenie uwagi 🙂